"Żydzi nie są jedynymi oszustami, lecz z pewnością są oni największymi oszustami."
Dla myślącego antysemity afera Madoffa może stanowić pewien kłopot. Czy powinien się cieszyć, czy płakać? Czytając żydowskie gazety, można pomyśleć, że „antysemici” (a według żydowskich źródeł jest to ogromna większość ludzkości – „zadrap goja i od razu znajdziesz antysemitę”) powinni pękać z radości.
Bradley Burston zachwycał się w Haaretz: „Dla prawdziwego antysemity, Boże Narodzenie w tym roku przyszło wcześnie. Nowym antysemickim Świętym Mikołajem jest Bernard Madoff. Spełnił on prośby wszystkich nienawistników Żydów. W swoich najśmielszych marzeniach Aryjczycy nie mogli spodziewać się czegoś lepszego”. Wtóruje mu obrzydliwa Lipstadt: „Został wyśniony przez antysemitów. Najgorsi z nich nie mogli marzyć o takiej historii”. A ADL stwierdza: „Spodziewamy się, że antysemici wszechstronnie to wykorzystają”.
Można pomyśleć, że żydowscy megaoszuści to gatunek bardzo rzadki, jak białe kruki. Niestety, tak nie jest. Miał całkowitą rację dr. William Pierce, który kilka lat temu stwierdził: ”Żydzi nie są jedynymi oszustami, lecz z pewnością są oni największymi oszustami. Gdy słyszysz o oszustwie na 100 tysięcy dolarów, to mógł je zrobić dowolny człowiek. Jeśli słyszysz o oszustwie na 100 milionów dolarów, to wiesz, że musiał to zrobić Żyd”. Tym bardziej, jeśli jest mowa o oszustwie na 50 miliardów dolarów!